Skip to main content

Tkacko-krawieckie korzenie Katarzyny Szymańskiej

Autor: Typ artykułu: Współpraca płatnaKategoria: Wywiady13 stycznia 20227 października, 2022Szacowany czas czytania: 7 min
Tkacko-krawieckie korzenie Katarzyny Szymańskiej

Miłość do tkanin

Miłość do tkanin ma ewidentnie zapisaną w DNA: dziadek Franciszek był specjalistą od jedwabiu, a babcia Janina wziętą krawcową. – Historia życia mojego dziadka to materiał na dobrą książkę – mówi z przekonaniem. I dodaje, że prowadząc Ekskluzywną Sypialnię, która wkrótce zmieni się na HomeLife.Style, kontynuuje rodzinne tradycje. – Robię to w sposób dostosowany do naszych czasów. Jestem przekonana, że dziadek byłby ze mnie bardzo dumny.

Katarzyna Szymańska, jedna z założycielek Ekskluzywnej Sypialni

Pani dziadek był specjalistą od jedwabiu. W tamtych czasach była to bardzo poważana i jednocześnie lukratywna posada. Jak Pani dziadek trafił do branży tkackiej?

Katarzyna Szymańska, jedna z założycielek Eksluzywnej Sypialni: Historia życia mojego dziadka to materiał na dobrą książkę. Dziadek urodził się w XIX wieku, a młodzieńcze lata spędził na Mazowszu, w Warszawie i jej przedmieściach. Od zawsze był człowiekiem ambitnym, o olbrzymim potencjale i chęci do nauki. Należał do Legionów Piłsudskiego i został odznaczony krzyżem Virtutti Militari. Jednakże zawsze ciągnęło go do tkanin i materiałów, swoją przygodę z branżą tkacką rozpoczął po I wojnie światowej. To były czasy odzyskania przez Polskę niepodległości, można powiedzieć, że cały kraj złapał oddech i zaczął korzystać z wolności. Było duże zapotrzebowanie na specjalistów z różnych dziedzin, do Polski zaczął płynąć zagraniczny kapitał, otwierało się wiele firm. Dziadek miał skończoną szkołę, mieszkał blisko Warszawy i zaczął korzystać z zawodowych możliwości, jakie dawało miasto. Od początku skoncentrował się na jedwabiu. Zaczynał w polskiej firmie, by po pewnym czasie przenieść się do Polsko-Francuskiego Przemysłu Jedwabnego Claude-Joseph Bonnet. W tamtych czasach była to już rozpoznawalna marka, założona jeszcze w XIX wieku właśnie przez Bonneta, który zajmował się produkcją i dystrybucją jedwabiu. Współpracowali z wieloma rodzinnymi manufakturami, więc mieli dostęp nie tylko do „know-how”, ale także do różnych rodzajów tkanin . Do Polski spółka ta wchodziła już z kapitałem francusko-belgijskim i ponad 100-letnią historią. Było więc od kogo i czego się uczyć. Początkowo, dziadek pracował w warszawskim oddziale firmy, jednak kiedy otwierano filię w Łodzi dostał awans i tam się przeprowadził. Był dyrektorem sprzedaży i tzw. głównym kolekcjonerem. Oznaczało to, że tworzył nowe kolekcje, dobierał wzory i kolory, na podstawie których powstawały wzorniki. Swoją drogą – to element, który do tej pory funkcjonuje w branży. Przygotowanie takiego wzornika wymagało i wymaga sporej kreatywności oraz znajomości trendów.

Dziś sprawdzanie tego, co jest modne zagranicą wydaje się być proste w porównaniu do pierwszej połowy XX wieku. Jak Pani dziadek zdobywał wiedzę?

Przede wszystkim dzięki zagranicznym podróżom. Dziadek często bywał we Francji, gdzie brał udział w szkoleniach. W celach zawodowych odwiedzał też Amerykę Południową. Jego znajomość jedwabiu była na tyle fachowa, że potrafił rozpoznać po dotyku skąd pochodzi dany materiał. Zamiłowanie do dobrych gatunkowo tkanin było widoczne w jego garderobie. Wiem to od babci, która często wspominała, że dziadek przed ślubem miał garderobę z najwyższej półki. Mógł pochwalić się pokaźną kolekcją garniturów, koszul, marynarek i butów. Przed wojną robiło to ogromne wrażenie. Świadczyło to nie tylko od dobrym guście, ale również było dowodem na zasobność portfela. Przecież w tamtych czasach ubrania zamawiało się u krawca. Nie było też tworzyw sztucznych, które dziś są bazą dla wielu firm odzieżowych. Przedwojenne ubrania wyróżniały się nie tylko ponadczasowym designem, ale przede wszystkim jakością.

Trzeba zaznaczyć, że babcia wiedziała co mówi, ponieważ również była mocno związana z przemysłem włókienniczym.

Tak, babcia pochodziła z rodu krawieckiego i sama była krawcową. Jej wujek Jan na przełomie XIX i XX wieku był krawcem na dworze cesarza austriackiego Franciszka Józefa I. Babcia z kolei pracowała w jednej z łódzkich fabryk. Tam też w 1937 roku poznała dziadka. Rok później wzięli ślub, a później wybuchła wojna. W pierwszych dniach września 1939 dziadek z babcią uciekli z Łodzi pod Warszawę. Dziadek czuł pismo nosem, bo kilka dni później w Łodzi przyszło po niego Gestapo. Wojna była dla nich trudnym czasem. Niestety, po jej zakończeniu dziadek również nie miał łatwego życia ze względu na przeszłość w Legionach Piłsudskiego. Zniszczył całą dokumentację związaną z działalnością w Legionach, w tym również order Virtutti Militari. Na pamiątkę zostawił niewielką koloratkę i fragment wstążki z orderu. Zdecydował się na taki krok po to, aby chronić rodzinę. Dziadek pozostał wierny swoim przekonaniom i nawet, gdy zaproponowano mu zarządzanie państwową fabryką jedwabiu – odmówił. To były bardzo trudne czasy dla ludzi takich jak on. Dziadek odszedł w latach 60., ale pamięć o nim była w naszym domu żywa. Zachowały się m.in. portrety Piłsudskiego i Mościckiego, które były haftowane nicią jedwabną w systemie żakardowym. W wykonywaniu takich dzieł sztuki specjalizowała się właśnie firma, w której pracował dziadek. Te portrety mimo upływu wielu lat świetnie się trzymają i dziś robią niesamowite wrażenie. Ich rama ma owalny kształt, a sam portret przypomina medalion. Na pierwszy rzut oka można się pomylić i uznać, że to zdjęcie zrobione w sepii. Po bliższym przyjrzeniu się widać jednać, że postać jest wyszywana.

W czasach kiedy była Pani nastolatką, babcia służyła radą i pomocą w szyciu i wyborze ubrań?

Oczywiście. Babcia uszyła mi m.in. garsonkę na studniówkę i maturę. Pamiętam, że udało nam się kupić granatową tkaninę, mieszkankę wełny z bawełną. To był klasyczny, gładki materiał, ale sposób uszycia, dopasowania kroju, poprowadzenie zaszewki, detale podkreślające figurę – to, mówiąc kolokwialnie, robiło robotę. Do tego miałam białą bluzkę i taką wywijaną kokardą, która też była uszyta przez babcię. Nawet jak dziś zdarza mi się oglądać zdjęcia z matury i studniówki to wciąż uważam, że wyglądałam jak milion dolarów (śmiech).

Taka babcia była prawdziwym skarbem, zwłaszcza, że były to czasy, kiedy w Polsce brakowało wszystkiego.

Babcia była cudownym człowiekiem, niesłychanie ciepłą osobą. I miała również olbrzymią wiedzę dotyczącą tkanin, włókiennictwa. Przez wiele lat pracowała w Wólczance. Na początku, jako krawcowa, która specjalizowała się w koszulach, a następnie jako kontrolerka jakości. Pamiętam, że jak chodziłyśmy w latach 80. na zakupy, to uczyła mnie rozpoznawania jakości tkanin. Mówiła mi: pamiętaj, chwyć najpierw materiał w dłoń, a następnie delikatnie go zegnij. Jeśli powraca on później do swojej formy i trwale nie zagniata się, to jest to tkanina dobrej jakości. Ten nawyk pozostał mi do dziś. Niezależnie od tego, co kupuje, zawsze muszę najpierw dotknąć materiał, z którego dana rzecz jest wykonana. Z biegiem lat ten dotyk robi się bardziej intensywny i zyskuje się zupełnie inne spojrzenie na konkretny materiał. Lubię wczuć się w strukturę i charakter konkretnego przedmiotu, odzieży czy innych tekstyliów. Ten odruch jest ewidentnie zapisany w moim DNA (śmiech).

Prowadząc Ekskluzywną Sypialnię, która wkrótce zamieni się na HomeLife.Style, kontynuuje Pani w pewien sposób swoje rodzinne tradycje.

Robię to w sposób dostosowany do naszych czasów. Cieszę się, że pracuję z ludźmi, którzy, podobnie jak ja, lubią otaczać się pięknymi tkaninami, przedmiotami i którzy są nimi zafascynowani oraz traktują je z takim pietyzmem, jak mój dziadek. Jestem przekonana, że on byłby dziś ze mnie bardzo dumny.

Tkacko-krawieckie korzenie Katarzyny Szymańskiej

Katarzyna Szymańska ( ur.1971) Życiowe motto: Połączyć nowoczesne narzędzia, technologie z niebanalnym, ponadczasowym pięknem. Uwielbiam bogatą kolorystykę, oryginalny design i piękne wnętrza. Ulubiona tkanina to jedwab – elegancki, delikatny, wyjątkowy. Absolwentka UŁ Wydział Zarządzania i Marketingu Podyplomowe Studia z PR (Poznań) oraz Wystroju i Dekoracji Wnętrz w Wwie Współtwórczyni sklepu internetowego Ekskluzywna Sypialnia (pierwowzór HLS). Współwłaścicielka HLS – internetowa galeria dla pięknych wnętrz.

Spodobał Ci się nasz artykuł? Poleć go znajomym!
Hit enter to search or ESC to close